Chorzowscy pacjenci są bezpieczni


Rozmowa z Jerzym Szafranowiczem, Dyrektorem Zespołu Szpitali Miejskich w Chorzowie.

- Jest Pan dyrektorem Zespołu Szpitali Miejskich od wiosny zeszłego roku. Co to oznaczało dla chorzowskiego szpitala? Rewolucję?
- Daleko mi do bycia rewolucjonistą. Jestem raczej zwolennikiem kontynuacji tego, co dobre. A dużo dobrego po sobie zostawiła moja poprzedniczka, Pani Dyrektor Anna Knysok. Staram się zatem to kontynuować, a niektóre rzeczy – które zauważyłem – ulepszać i poprawiać. To przynosi zdecydowanie lepsze efekty niż nagłe, drastyczne zmiany.
– Co Pana zdaniem przeważało w zeszłym roku? Trudne wyzwania i problemy czy osiągnięcia, kolejne pozytywne zmiany dla pacjentów?
- To był niewątpliwie rok pełen ciężkiej pracy. W czerwcu otworzyliśmy nowy OIOM w szpitalu przy ul. Strzelców Bytomskich. To już naprawdę XXI wiek, jeśli chodzi o ratowanie życia. Znajduje się tutaj osiem specjalnych łóżek, w tym dwie izolatki. Sam sprzęt medyczny kosztował ponad 3 miliony złotych. Udało nam się skrócić kolejki do niektórych specjalistów. Obecnie pacjenci krócej oczekują na endoprotezy oraz na zabiegi usunięcia zaćmy. Pomagamy większej liczbie pacjentów z udarami. Mamy większe obłożenie, jeśli chodzi o pracę komory hiperbarycznej, jednej z dwóch wieloosobowych na Śląsku! Zbudowaliśmy nową szpitalną aptekę na leki dla pacjentów. Tych rzeczy, które naprawdę cieszą jest sporo, ale nie uniknęliśmy też chwil stresu i trudnych decyzji.
- Na myśl przychodzi od razu zawieszenie oddziału hematologii i onkologii dziecięcej.
- Rzeczywiście. To był zdecydowanie najtrudniejszy moment zeszłego roku. Pani ordynator oddziału hematologii i onkologii dziecięcej zdecydowała o przejściu na zasłużoną emeryturę. Zmuszeni skupić się na poszukiwaniu nowego ordynatora, poprosiliśmy o
zawieszenie pracy oddziału na trzy miesiące. W tym czasie intensywnie poszukiwaliśmy nowego specjalisty. Przeprowadzaliśmy wiele rozmów. Cieszę się, że w ich wyniku nową ordynatorką została Pani dr Katarzyna Machnik. Bardzo duża w tym zasługa Pani Dyrektor Karmen Czerni-Pokrywki, która nadzorowała całą tę sprawę. Od 1 grudnia znowu leczymy pacjentów i bardzo się z tego cieszymy. - Wykonania sporych manewrów wymagała też sytuacja na oddziałach wewnętrznych. Jak teraz wygląda sytuacja chorzowskiej interny?
- Chorzowianie są w pełni zabezpieczeni w świadczenia medyczne na oddziałach chorób wewnętrznych. Wszyscy pacjenci są pod opieką 9 lekarzy specjalistów, 15 lekarzy rezydentów, lekarzy stażystów oraz doświadczonych pielęgniarek. Rozdzielone dotąd oddziały wewnętrzne A i B znajdują się obecnie w jednym budynku i tworzą jeden, duży oddział. To usprawnia proces zarządzania: dzięki temu pacjenci mają możliwość kompleksowej diagnostyki i leczenia w jednym miejscu. Tak sprawna akcja nie mogłaby się odbyć, gdyby nie doświadczenie Pani Doktor Beaty Reszki, która jest moim zastępcą do spraw medycznych przy ulicy Strzelców Bytomskich.
- To jedna z dwóch pań wicedyrektor, bo drugim szpitalem wchodzącym w skład Zespołu Szpitali Miejskich- w tym przy ulicy Truchana – zarządza również kobieta.
- To prawda. Za sprawy medyczne w szpitalu dziecięcym odpowiedzialna jest Pani dr Karmen Czernia-Pokrywka. Razem z Dyrektorem ds. technicznych Tadeuszem Szatonem, Dyrektorem ds. administracyjnych Arkadiuszem Jakubczykiem i Panią pełnomocnik Marzeną Kulą tworzą bardzo sprawny zespół, którego pracę naprawdę widać na każdym kroku.
- Tej pracy na pewno nie zabraknie w 2020 roku. Przed szpitalem sporo wyzwań.
- W tym roku oddamy do użytku chociażby rezonans magnetyczny, który otrzymaliśmy od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Specjalnie na ten cel, za ponad milion złotych, wyremontowaliśmy i dostosowaliśmy pomieszczenie. Oprócz tego czeka nas dużo pracy z podłączeniem szpitala dziecięcego do pełnej kanalizacji. Przed nami również gruntowny remont oddziału otolaryngologii. Chodzi tu o wymianę wszystkich instalacji, a także roboty budowlane. Kończymy prace związane z remontem elewacji budynku, gdzie znajduje się izba przyjęć przy ul. Strzelców. To zabytek, dlatego prace odbywają się w sposób bardzo szczegółowy pod nadzorem konserwatora zabytków.
– I tak na koniec: Szpital nie ogranicza się tylko do świadczenia usług medycznych. W ostatnim czasie w ZSM sporo się dzieje: odbywają się akcje, happeningi. Jak duże wsparcie dają one pacjentom?
- Wszystkie takie formy zabawy czy rekreacji mają na celu poprawienie przede wszystkim samopoczucia psychicznego naszych pacjentów. W zeszłym roku otworzyliśmy chociażby strefę rodzica. Można tam w spokoju poczytać książkę, a dzieci korzystają z mini placu zabaw. W grudniu odwiedzali nas darczyńcy z wielu fundacji i stowarzyszeń. Przed samym sylwestrem gościliśmy fryzjerów, którzy poświęcili czas na zrobienie małym pacjentom efektownych fryzur. Od niedawna, dzięki fundacji „Zaczytani”, mamy też nową biblioteczkę. Te wszystkie działania powodują, że zwłaszcza dzieci, na chwilę zapominają o swojej chorobie, a na ich twarzach częściej pojawia się uśmiech. Wbrew pozorom, to bardzo ważne w procesie leczenia.

| 2020-02-06 | Puls Miasta