Warzyć nauczył się w Chorzowie

damian_sobek_03Pochodzący z Chorzowa Damian Sobek został finalistą popularnego programu kulinarnego. Doskonałe potrawy i duże poczucie humoru doprowadziły go do najlepszej trójki.Na casting do programu Masterchef poszedł dzięki znajomym. Co prawda Damian śledził program od pierwszej edycji, a nawet przeszło mu przez myśl, żeby się zgłosić, ale nie wierzył we własne umiejętności. Teraz już bez kompleksów może mówić, że nie straszne mu są ośmiornice, czy jeleń z jagodowymi kamykami. – Masterchef wzmocnił moją wiarę w siebie. Z odcinka na odcinek coraz bardziej siebie samego zaskakiwałem i udowadniałem, że można być bardzo wrażliwym i osiągnąć sukces – mówi. Choć kuchnia interesowała go od zawsze, a swoje pierwsze dania serwował jako siedmiolatek, Sobek nie jest zawodowym kucharzem. – Kiedy przyszło do wyboru szkoły średniej, nie wiedziałem co robić, bo lubiłem gotowanie, ale też samochody. Tata powiedział mi wtedy: synek, idź za mechanika, warzyć się w doma nauczysz. Tak się stało, ale nawet przy pracy w warsztacie zdarzyło mi się coś upichcić – opowiada. Obecnie Damian mieszka w Holandii, gdzie pracuje jako kucharz. Jednak mimo życia na emigracji, charakterystyczny, gwarowy akcent i przywiązanie do śląskich przyjaciół udowadniają, że to „synek stąd”. Chorzowianin niestety nie zdobył tytułu Masterchefa, który w szóstej edycji powędrował do Mateusza Zielonki z Wrocławia. Jesteśmy jednak przekonani, że Damian nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i trzymamy kciuki za jego dalsze sukcesy kulinarne!

| 2017-12-18 | Puls Miasta