Szpital wciąż na froncie walki

Ponad 1000 badań wykrywających koronawirusa przeprowadzono już w chorzowskim szpitalu. Ustawiono też nowatorską śluzę dezynfekującą, aby zminimalizować ryzyko zakażenia koronawirusem. Dzięki nowoczesnemu sprzętowi i przeorganizowaniu pracy, szpital nieprzerwanie może działać i leczyć chorzowian.
Pandemia koronawirusa zupełnie zmieniła układ pracy chorzowskich lekarzy. Trzeba było natychmiast przystosować się do nowej rzeczywistości. Wiosną do Zespołu Szpitali Miejskich trafiło wiele środków ochrony osobistej. Darczyńcy przekazali też wiele innych darów. Decyzją Prezydenta Miasta pieniądze na organizację imprez plenerowych przekazano na zakup sprzętu i testów do wykrywania koronawirusa.
- Dziękujemy wszystkim, którzy wsparli i nadal wspierają nasz szpital. Pracy było i jest naprawdę dużo. Zreorganizowaliśmy cały system przyjmowania pacjentów. Nowe procedury i jeszcze większy reżim sanitarny pozwoliły nam nieprzerwanie leczyć i ratować zdrowie. Nie zamknęliśmy szpitala, a izba przyjęć cały czas przyjmowała pacjentów – zauważa Jerzy Szafranowicz, dyrektor Zespołu Szpitali Miejskich w Chorzowie.
Przed izbą przyjęć postawiono kontenery, w których pacjenci czekają na wyniki badań na koronawirusa i przyjęcie do szpitala. Osoby, których stan zdrowia nie pozwala na takie czekanie, trafiają na specjalnie przygotowane izolatorium. Stanęła tam śluza dekontaminacyjna. To narzędzie, które pozwala lekarzom i personelowi na całkowitą dezynfekcję przy wychodzeniu z izolatorium. Śluza powstała dzięki współpracy szpitala z firmą MAAD i Politechniką Śląską.
Pomimo zakazu odwiedzin czy ograniczena działalności poradni podstawowej opieki zdrowotnej, szpital nie jest zamknięty na pacjentów. Wznowiono planowe przyjęcia osób posiadających odpowiednie skierowania.
- Nasz oddział okulistyczny czeka na pacjentów z zaćmą. Wykonujemy niezbędne zabiegi chirurgiczne, działa oddział ortopedii, wykonujemy endoprotezoplastykę. Diagnozujemy neurologicznie. Pracujemy dla naszych pacjentów, aby nie dopuścić do pogorszenia ich stanu zdrowia. Pacjenci nie powinni się bać wizyty w naszym szpitalu, ponieważ robimy wszystko, aby była ona jak najbezpieczniejsza – tłumaczy dr Beata Reszta, dyrektor ds. medycznych szpitala przy ul. Strzelców Bytomskich.
Podobnie jest w szpitalu dziecięcym przy ul. Truchana. Zorganizowano tam boksy sanitarne, a pacjentom wykonuje się testy na obecność koronawirusa. W szpitalu dokonuje się częstej dezynfekcji, funkcjonuje zakaz odwiedzin, a przy dziecku może pozostawać jedynie rodzic.
- Mamy wypracowane schematy postępowania w sytuacjach kryzysowych. Wiosną mieliśmy przypadki, kiedy do szpitala trafiały dzieci zakażone koronawirusem, ale dzięki procedurom i natychmiastowym działaniom byliśmy w stanie zapewniać im dalsze leczenie w szpitalach jednoimiennych. Dzięki temu każdy z małych pacjentów otrzymywał należne mu leczenie i opiekę bez przymusowego zawieszenia działalności całego szpitala – podkreśla dr Karmen Czernia-Pokrywka, dyrektor ds. medycznych szpitala przy ul. Truchana.

| 2020-08-30 | Puls Miasta